Reportaż specjalny VOT TAK TV
Dom pod Czarnobylem kupię
Do strefy wysiedlonej wraca życie
Reportaż specjalny VOT TAK TV
Dom pod Czarnobylem kupię
Do strefy wysiedlonej wraca życie
Strefa wysiedlona po katastrofie czarnobylskiej to obecnie popularne wśród Ukraińców miejsce do życia. 34 lata po awarii w elektrowni jądrowej nie boją się już promieniowania i przyjeżdżają tu dla tanich mieszkań, ciszy i bliskości Kijowa.
Ołena Kołnohuzenko dwa razy uciekała przed wojną. Po raz pierwszy na początku lat 90., gdy pośpiesznie opuszczała Grozny podczas pierwszej wojny czeczeńskiej. Drugi raz latem 2014 roku, gdy wyjechała z Ługańska na początku rosyjskiej agresji w Donbasie.

Dziś mieszka cztery kilometry od Strefy Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, we wsi Zełena Polana w obwodzie kijowskim. Mówi, że czuje się tu świetnie.
Czyste powietrze, las, jezioro - dodaje kobieta. - Wydaje mi się, że jestem tu zdrowsza.
Na podwórku Ołeny rosną kwiaty. Biegają po nim wnuki, które przyjechały na lato z Kijowa. Tylko przy jej uliczce już cztery domy mieszkańcy stolicy kupili jako dacze.

Swój dom o powierzchni 140 metrów kwadratowych Ołena nabyła w 2014 roku za pięć tysięcy dolarów. Obecnie w dolarach kosztowałby tyle samo, ale w ukraińskich hrywnach już dwa razy drożej - to przez spadek wartości waluty.
Po tym, jak w ich dom w Ługańsku uderzył pocisk artyleryjski, Ołena zabrała stamtąd mamę i tyle rzeczy, ile zmieściło się do jej Volkswagena. Najpierw szukała domu bliżej Kijowa, ale gdy zrozumiała, że nie starczy jej na to pieniędzy, odnalazła Zełenką Polanę.
Po tym, jak w ich dom w Ługańsku uderzył pocisk artyleryjski, Ołena zabrała stamtąd mamę i tyle rzeczy, ile zmieściło się do jej Volkswagena. Najpierw szukała domu bliżej Kijowa, ale gdy zrozumiała, że nie starczy jej na to pieniędzy, odnalazła Zełenką Polanę.
34 lata po katastrofie czarnobylskiej Ukraińcy już nie boją się promieniowania. Domy na granicy "zony" przyciągają swoją ceną, pięknem niezniszczonej od dekad przyrody i bliskością stolicy. Z Zełenoj Polany do Kijowa jest 130 kilometrów, a do Prypeci 60.
Strefy promieniowania
Po katastrofie Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej pierwiastki promieniotwórcze rozprzestrzeniały się wraz z wiatrem, deszczem, ale też za pośrednictwem rzek i wód podziemnych. Strefa jest więc skażona nierównomiernie, plamami.

Na Ukrainie skażone zostały tereny w pięciu obwodach. Najbardziej ucierpiały obwody: kijowski i żytomierski, które do dziś są w pierwszej strefie skażenia. Strefa w promieniu 30 kilometrów od epicentrum jest do dziś wysiedlona i ogrodzona drutem kolczastym. Mieszka w niej jedynie 107 starych "samosiełów", którzy odmówili opuszczenia swoich domów.

W kilkudziesięciu wsiach wokół "zony" - w drugiej i trzeciej z czterech stref skażenia - mieszkają tysiące osób. W 2015 roku czwarta strefa została zlikwidowana. Tereny te są już uważane za czyste, chociaż ich mieszkańcy do dziś korzystają z "ulg czarnobylskich".
Kobyłka Zorka pasie się na brzegu jeziora. Swój dom Ołena Kołnohuzenko kupiła właśnie ze względu na bliskość jeziora. Starzy mieszkańcy mówią, że wcześniej jego wody były czystsze.
Kobyłka Zorka pasie się na brzegu jeziora. Swój dom Ołena Kołnohuzenko kupiła właśnie ze względu na bliskość jeziora. Starzy mieszkańcy mówią, że wcześniej jego wody były czystsze.
Czarnobylski boom mieszkaniowy
Zełena Polana znajduje się w dawnej czwartej strefie skażenia. Z kolei rejonowy (powiatowy) Iwanków leży w trzeciej strefie, choć jest dalej od Czarnobyla.

Ołena wybrała ten dom dla jego ceglanych ścian, niezniszczonego dachu i niskiej ceny. Ważny był też odczyt dozymetru, który pokazał normę.
Zięć powiedział, że mogę tu mieszkać. Środowisko jest czyste - mówi kobieta.
Ołena Kołnohuzenko
Ołena Kołnohuzenko
Anna, córka Ołeny, dodaje, że we wsi są: wodociąg, gaz i dobra droga.
Właśnie dlatego ludzie się tu przenoszą - twierdzi dziewczyna.
Znaleźć dom pomogła prawniczka i agentka nieruchomości z Iwankowa, Kateryna Marczenko. Twierdzi, że zainteresowanie domami wokół strefy czarnobylskiej jest stale wysokie.
Dziś byłam w Romaniwce, przygotowałam dokumenty od razu dla pięciu domów. Kupuje je wspólnota religijna - mówi Marczenko.
Wsie, w których mieszkają bohaterowie reportażu
Wsie, w których mieszkają bohaterowie reportażu
Romaniwka przylega bezpośrednio do strefy wysiedlonej. Ludzi przyciąga tu cicha okolica i ceny domów, które zaczynają się od 20 tysięcy hrywien (około 750 dolarów, 3 tysięcy złotych). A za 30 tysięcy hrywien (1100 dolarów, czyli 4,5 tysiąca złotych) można kupić ceglany dom o powierzchni 80 metrów kwadratowych.

Uchodźcy z Donbasu już zajęli lepsze. Teraz przenoszą się tu głównie mieszkańcy Kijowa i obwodu kijowskiego. Pośredniczka Kateryna Marczenko mówi, że w związku z kwarantanną kupcy ze stolicy pojawili się w każdej wsi.
Patrzę w dowody osobiste i wszędzie kijowski meldunek. Nikt się już zony nie boi. Proszę zmierzyć promieniowanie, w Kijowie jest wyższe - mówi agentka nieruchomości.
Od stycznia do marca 2020 roku w rejonie iwankowskim zamieszkało 50 osób, w poleskim - osiem.
Nowe dzieci
Mieszkanie w strefie skażonej wciąż jest jednak niebezpieczne. Nie każdy rodzaj promieniowania można zmierzyć domowym dozymetrem, który pokazuje tylko wartość promieniowania gamma, ale nie alfa i beta - przekonują fizycy i ekolodzy.
Część skażenia przeniknęła w głąb ziemi, ale może być obecne w drewnie i leśnych owocach, jak i w produkowanej tu żywności.

Raszid Alimow
kieruje projektem w ramach programu energetycznego Greenpeace w Rosji
Raszid Alimow przeprowadził niedawno zwiad radiologiczny w strefie skażonej w obwodzie briańskim w Rosji. Mówi, że las, który mieszkańcy strefy wybieraj na spacer, jest dla nich niebezpieczny. Równie niebezpieczne są grzyby i jagody.
Pierwiastki promieniotwórcze są w ściółce leśnej i w pniach drzew, które rosły przez ostatnie 30 lat. Te mikroelementy nie dążyły wniknąć głębiej, jak stało się to na polach - mówi ekolog.
Wiosną 2020 roku wokół wsi Rahiwka płonął las. Jest tu bardzo wiele opuszczonych chat, które mieszkańcy Kijowa chętnie przerabiają na domki letniskowe.
Wiosną 2020 roku wokół wsi Rahiwka płonął las. Jest tu bardzo wiele opuszczonych chat, które mieszkańcy Kijowa chętnie przerabiają na domki letniskowe.
Stara Markiwka jest z trzech stron otoczona wsiami-widmo. Natalia Tkaczenki mieszka tu razem z mamą, która nie opuściła wsi od czasów katastrofy jądrowej.

Kobieta nie boi się zbierać grzybów i jagód w miejscowym lesie. Mówi, że zna wszystkie plamy skażenia.

Gdy idziemy przez las, pokazuje, gdzie wcześniej były wysiedlone w 1986 roku: wieś Bober i opuszczona w 1992 Nowa Markiwka.
W 1992 roku z naszej wsi wysiedlili rodziny z małymi dziećmi i zamknęli szkołę. Ale od tego czasu też rodziły się dzieci. Dużo dzieci - mówi kobieta.
Las jest dla Natalii częścią życia.
Las jest dla Natalii częścią życia.
Kobieta pokazuje nam skraj Czarnobylskiej Puszczy, radioaktywnego lasu, który jest już w strefie zamkniętej. To tylko 500 metrów od nas.

Do Starej Markiwki też sprowadzają się ludzie, głównie działkowcy z Kijowa. Jednak w tym roku kwietniowe pożary zniszczyły dużą część lasu. Natalia pokazuje nam spalone mrowisko i opowiada o zającach, które uciekały z nor uciekając przed pożarem.
To był taki piękny las, taka szkoda, że to się stało - mówi, patrząc na poczerniałe drzewa.
Dom wynajmę za kopiejki
Wieś Bazar w obwodzie żytomierskim trafiła do drugiej strefy skażenia, gdy na początku lat 90-tych odkryto tu radioaktywny jod. Przez to, do tej pory nie można tam kupować nieruchomości, ale chętnych na przyjazd z każdym rokiem jest coraz więcej.

Dawny mer (burmistrz), a obecnie starosta wsi (sołtys) Ołeksandr Bud'ko w połowie lat 2000-ych zaproponował, by puste chaty oddawać pod wynajem za 25 kopiejek od metra kwadratowego. Dom można więc wynająć za 15-20 hrywien (0,75 dolara, 3 złote).
Wieś Natalii Tkaczenko leży 500 metrów od radioaktywnego lasu
Wieś Natalii Tkaczenko leży 500 metrów od radioaktywnego lasu
Bud'ko dał ogłoszenia do gazet i internetu. Do wsi zaczęli przyjeżdżać ludzie - głównie tęskniący za rodzinnymi stronami dawni mieszkańcy. A w 2014 roku przyjechali pierwsi przesiedleńcy z Donbasu - starsze małżeństwo z Ługańska, a potem ich dzieci - lekarze.
Doktor z rodziną wyjechał już do Emiratów, ale rodzice zostali - mówi Bud'ko. I dodaje, że niedawno w Bazarze zamieszkała rodzina z Kirowogradu.
Wieś Bazar. 2016 rok
Wieś Bazar. 2016 rok
Dziś w Bazarze mieszkają 573 osoby. A w 2004 roku, gdy Bud'ko został merem, mieszkało tu tylko 240 osób. Przynależność wsi do drugiej strefy utrudnia jej zasiedlenie. Starosta od lat stara się, by władze zmieniły kategorię wsi - choćby przeniosły ją do trzeciej strefy.
U nas jest czysto - twierdzi Bud'ko. - Mamy nadzieję, że nasze prośby zostaną usłyszane.
Wiosną 2020 roku pożar lasu pod Starą Markowką gasili wszyscy mieszkańcy. Żywioł zniszczył 11 tysięcy hektarów lasu w strefie czarnobylskiej.
Wiosną 2020 roku pożar lasu pod Starą Markowką gasili wszyscy mieszkańcy. Żywioł zniszczył 11 tysięcy hektarów lasu w strefie czarnobylskiej.
Nie wszyscy dzielą optymizm starosty. Ekolog Raszid Alimow przypomina, że okres połowicznego rozpadu cezu i strontu to 30 lat, ale nawet potem są one niebezpieczne.
Izotopy plutonu nie rozpadają się tak szybko. A z kolei ilość ameryku wzrasta - mówi Alimow.
Wnuczki Ołeny Kołnohuzenko spędzają wakacje na granicy strefy czarnobylskiej
Wnuczki Ołeny Kołnohuzenko spędzają wakacje na granicy strefy czarnobylskiej
Poza wyższym ryzykiem zachorowania na raka, niektóre badania wskazują na negatywny wpływ pierwiastków radioaktywnych na rozwój umysłowy dzieci.
Dobrzy sąsiedzi
Wzdłuż ogrodzenia z drutu kolczastego opasującego strefę czarnobylską, przeplatają się ze sobą żywe i martwe wsie. Wzdłuż dobrze utrzymanej asfaltówki rosną polne kwiaty.

Niedaleko opuszczonej wsi Puchowe mężczyźni i chłopcy łowią ryby, piją piwo i palą. 40-letni Rusłan z wojskowych spodniach i czapce zarzuca wędkę i opowiada, jak od 20 lat strzeże wjazdu do skażonej strefy. Potwierdza, że ostatnio coraz więcej mieszkańców Kijowa kupuje dacze w okolicznych wsiach, gdzie wabią ich niskie ceny i dobra infrastruktura. Od czasów sowieckich jest tu prąd, gaz i wodociąg.

Ołena Kołnohuzenko chwali okolicę za dobre serca ludzi, którzy pomogli jej, miastowej, zakorzenić się na wsi. Najpierw wolontariusze z Kijowa przywieźli jej meble, odkurzacz, czajnik i lodówkę, potem sąsiedzi przynosili jej własne ziemniaki i mleko.

Dom bez okien wyremontowali siłami rodziny, a pięć lat później dostawili do niego taras. W ubiegłym roku Ołena częstowała już wszystkich sąsiadów własnymi pomidorami. Z powodu cukrzycy kobieta nie jest w pełni sprawna, ale w Zełenoj Polanie czuje się lepiej, niż w Ługańsku.
Ludzie są tu wspaniali. Jestem tu szczęśliwa.
Zdjęcia: Anastasija Własowa
Tekst: Oksana Hrycenko
Redaktorzy: Julia Szabłowska i Dzianis Dziuba
Tłumaczenie: Piotr Jaworski
Również dziękujemy Alikowi Sardarianowi za pomoc podczas pracy nad projektem
Made on
Tilda